skip to main | skip to sidebar

Pages

  • Strona główna

kulinarne czary Mary

Bananowe babeczki

14:17 | Publish by Mara

I stało się. Przyszedł grudzień. To mój ulubiony miesiąc zimowy. Codziennie celebruję każdy dzień grudnia i tworzę sobie atmosferę świąt nieco szybciej bo jak to mówią: "święta, święta i po świętach". Dlatego otaczam się różnymi ozdobami, położyłam sobie obrus świąteczny i obmyślam, co tu komu kupić na prezent pod choinkę. Zwykle grudzień rozpoczynają pojawiające się w sklepach mandarynki. Zawsze wtedy mówię: "O, są już mandarynki - to znak, że niedługo moje urodziny". I rzeczywiście, czas leci nieubłaganie. Jutro 8 grudnia. Kończę 22 lata. Jeszcze nie panikuję, że starość ma mnie w szponach ale też nie wzruszam już lekceważąco ramionami. Jutro przyjedzie Miłosz. Mamy małą tradycję urodzinową. Co roku idziemy zjeść obiad do naszej knajpki, gapimy się przez okna na oświetlone ulice i miło leci nam czas. A jak wrócimy to na deser, zjemy sobie coś, co dzisiaj upiekłam. A o to i one, muffiny bananowe.



Potrzebujemy:
- 250 g mąki pszennej
- 2 jajka
- pół szklanki oleju
- 1 szklanka cukru pudru
- 4 banany (najlepiej dojrzałe)
- tabliczka białej czekolady
- 1 cukier wanilinowy
- łyżeczka proszku do pieczenia
- pół łyżeczki sody oczyszczonej

Do ich wykonania niezbędne są: papierowe papilotki + teflonowa forma do babeczek lub silikonowe foremki do muffinek

1. Banany obieramy i dokładnie rozdrabniamy widelcem lub przyrządem do zgniatania ziemniaków na puree. Jeśli są dość twarde, można wspomóc się naszym nieodzownym przyjacielem - blenderem i delikatnie je zmiksować. Chodzi o to by, masa była dość gładka.
2. W osobnej misce ubijamy jajka z olejem na jednolitą masę.
3. Do trzeciej miski wrzucamy wszystkie składniki sypkie: mąkę, cukier wanilinowy, cukier puder, proszek do pieczenia oraz sodę oczyszczoną.
4. Kroimy czekoladę na małe kosteczki i wrzucamy 3/4 z nich do składników sypkich. Trochę kawałeczków zostawiamy na później.
5. Do składników sypkich wlewamy ubite jajka i masę bananową. Następnie mieszamy delikatnie łyżką, ale niezbyt dokładnie. Grudki są baardzo wskazane :)
6. Wkładamy ciasto za pomocą łyżki do papilotek (tak do 3/4 ich wysokości). I na koniec układamy na wierzch muffinek kawałeczki czekolady, które sobie prędzej odłożyliśmy. Muffinki w papilotkach wsadzamy do teflonowej formy na muffiny lub do tradycyjnych metalowych foremek na babeczki.
7. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 200 C. Pieczemy ok. 20 minut. I nie przejmujemy się tym, że muffiny robią się brązowe - jakby się miały spalić. Taka już ich natura :)


Etykiety: babeczki, banan, biała czekolada, muffinki, muffiny bananowe 0 komentarze

Wyróżnienie

14:51 | Publish by Mara

Otrzymałam wyróżnienie blogowe "Liebster blog" od bloggerki, która prowadzi blog Szulinkowo. Serdecznie dziękuję :) Dostałam z tej okazji pytania, a więc odpowiadam:
 


1. Słodki czy słony? Słony :) Choć słodkim też nie pogardzę :P
2. Brunet czy blondyn? Zdecydowanie Brunet.
3. Złoto czy srebro? Srebro. Do złota chyba jeszcze nie dojrzałam ;)
4. Jazz czy pop? Jazz.
5. Angielski czy francuski? Ojj trudny wybór bo uwielbiam oba języki.
6. Z książką na kanapie czy spacer? Chyba lepiej książka. Chociaż nie za długo bo nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu.
7. Pies czy kot? Pies. Najlepiej trzy psy. W dodatku pomarszczone i każdy w innym kolorze.
8. Gotowanie czy zmywanie? Gotowanie!
9. Poezja czy proza? Poezja.
10. Film czy serial? Seriale bo jestem serialo-maniaczką.
11. Blogowanie czy surfowanie po sieci? Blogowanie.

Dziękuję jeszcze raz i polecam blog Moniki - kreatywnej fanki zakupów, dekorowania wnętrz i pieczenia różnych pyszności :)
http://szulinkowo.blogspot.com/

0 komentarze

Danie cebulowe

12:47 | Publish by Mara

Po dość długiej nieobecności (no niestety systematyczność nadal nie jest moją mocną stroną) wracam z czymś wyjątkowo niepozornym ale i... dobrym. Danie to zrobiła nam mama na obiad kilka lat temu. Byliśmy tym oczarowani. Nie potrafiliśmy określić co w nim jest, ponieważ smak był tak dobry ale i przedziwny. Z początku dałabym sobie głowę uciąć, że jest tam ser i wiele innych składników. To danie weszło na stałe do naszego rodzinnego menu. Lubimy je tak bardzo, że przepis znamy na pamięć. Jeśli obudzisz mnie w nocy - powiem ci co tam powinno się znaleźć, bowiem przepis jest dziecinnie prosty. Danie to również często podajemy gościom na większych spotkaniach, imprezach. Zawsze kończyło się jednym - prośbą o przepis. Moja mama wie, że na pytanie: "Dzieci, co byście chciały na obiad?", odpowiedź jest jedna i jednogłośna: "Danie cebulowe!". Przepis ten podaję również dlatego, ponieważ ostatnio kilka osób pytało mnie co można przyrządzić sobie na obiad za rozsądną kwotę i jednocześnie nadawałoby się do odgrzania na drugi dzień. W tym przypadku wystarczy zrobić jednego dnia sos, a drugiego dnia ugotować sobie świeży ryż i podgrzać sos, choćby i na patelni. Możecie testować :)

Do przyrządzenia tej potrawy dla jednej osoby potrzebujemy:
- 1 filet z piersi z kurczaka
- kubeczek płynnej śmietany słodkiej 30%
- jedno opakowanie francuskiej zupy cebulowej (często spotykana w Kauflandzie i Tesco, jednak widziałam również, że taką zupę produkuje też Knorr)
- trochę pieprzu
- 1 woreczek białego ryżu


1. Pierś z kurczaka kroimy na kawałeczki. 
2. Do naczynia żaroodpornego (ewentualnie do blachy do pieczenia) wlewamy śmietanę.
3. Bezpośrednio do śmietany wsypujemy całe opakowanie zupy cebulowej i mieszamy.
4. Do masy wrzucamy surowe kawałki kurczaka. Można teraz dodać trochę pieprzu do smaku czy jak ktoś lubi np. świeżą bazylię czy listek laurowy. Chociaż w wersji mojej mamy nie ma już żadnych dodatkowych przypraw. 
5. Wsadzamy do piekarnika rozgrzanego do ok. 200 C i pieczemy ok. 20-25 minut.
6. Gotujemy ryż. 
7. Ugotowany ryż wysypujemy na talerz i podajemy z naszym sosem.

Uwaga, uwaga: Nie solimy ani kurczaka ani sosu, gdyż zupa cebulowa jest sama w sobie bardzo słona!



Małe wskazówki:
- Danie podczas pieczenia robi się bardzo, bardzo gęste dlatego warto mniej więcej 2-3 razy podczas pieczenia dolać troszeczkę wody i delikatnie rozmieszać (dzięki temu jest też później mniej słone)
- jeśli ktoś nie lubi bardzo słonych dań, można wsypać pół paczki zupy cebulowej
- nie martwić się, że wierzch robi się zarumieniony i powstaje taka "skorupka" - to jest najsmaczniejsze w tym daniu :)
-  dla 2 osób: starczy nam jeden kubeczek śmietany i jedno opakowanie zupy ale należy podwoić ilość ryżu i kurczaka
- dla 4 osób: potrzebne są 2 śmietany, 2 zupy, ok. 3-4 filety piersi z kurczaka i 4 paczki ryżu

Smacznego :)

Etykiety: cebula, pierś z kurczaka, ryż, sos cebulowy, zapiekanka z kurczakiem 0 komentarze

"Raj Iwony"

08:48 | Publish by Mara

Pora na coś słodkiego. Było święto, co prawda nie bardzo radosne ale jednak zjeżdża się rodzina i podać coś można, a nawet trzeba :) Przyjechałam we wtorek wieczorem z myślą, że upiekę dwa ciasta. Na jedno miałam pomysł, jednak drugie stało do ostatniej chwili pod znakiem zapytania. Z ratunkiem pospieszyła moja przyjaciółka ze sprawdzonym przepisem, co bardzo mi odpowiadało bo eksperymentatorem "plackowym" nigdy nie byłam i raczej już nie będę. Co jak co, ale w tej dziedzinie zawsze uzbrojona jestem w miarki, łyżeczki i ściśle trzymam się przepisu bo chyba nie ma nic gorszego niż zawiedzione miny członków rodziny oczekujących na pyszny placek, a dostających zakalec. Ciasto to pozwoliłam nazwać sobie "Raj Iwony" na cześć przepisodawczyni :) Nie bez przyczyny użyłam słówka "raj" - ciasto jest obłędne.

A więc jeśli macie ochotę na to "cudo", potrzebujecie:
 - 4 jajka
- 1 szklanka cukru
- pół szklanki mąki tortowej
- pół szklanki mąki ziemniaczanej
- 2 łyżki kakao
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 puszka ugotowanego mleka skondensowanego "Krówka"
- 2 łyżeczki żelatyny
- ok. 35 dag bezów
- 2 opakowania śmietan-fix
- 1 cukier waniliowy
- 500 ml śmietanki 30%
- pół tabliczki czekolady białej
- pół tabliczki czekolady ciemnej
- ok. 3 kieliszki alkoholu np. rumu, likieru kawowego


Przy okazji na zdjęcie załapały się nasze dynie ozdobne :)

1. Najpierw przygotowujemy masę na biszkopt. Oddzielamy białka od żółtek. Ubijamy białka z cukrem na sztywną pianę, następnie stopniowo dodajemy żółtka miksując. Do masy z jajek dodajemy stopniowo przesianą mąkę, proszek do pieczenia oraz kakao ale do mieszania używamy już zamiast miksera łyżkę, by masa nie straciła swojej puszystości. Masę wykładamy na blachę wysmarowaną tłuszczem lub wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy ok. 25 minut w 160 C.
2. W międzyczasie robimy krem. Nasze bezy kruszymy rękoma na mniejsze kawałki. Jednak staramy się, by kawałki nie były zbyt małe. Kroimy kostkę masła na kilka części i wrzucamy je do miski. Schłodzoną prędzej "krówkę" stopniowo dodajemy do masła, cały czas miksując. Pod koniec dodajemy 2 łyżeczki żelatyny suchej i alkohol (ilość i rodzaj alkoholu wedle uznania). Do masy dodajemy pokruszone bezy i mieszamy delikatnie łyżką.
3. Krem wykładamy na upieczony biszkopt.
4. Śmietanę kremówkę ubijamy ze śmietan-fixem, można dodać również cukier waniliowy lub trochę cukru pudru. Ubitą śmietankę rozsmarowujemy równomiernie na kremie.
5. Ścieramy prosto na wierzch ciasta czekoladę na tarce o dużych oczkach. Ja pokusiłam się o 3 rodzaje, by było bardziej kolorowo: mleczną, deserową i białą. Starłam mniej więcej po 1,5 paska z każdej czekolady. Ale można również zetrzeć tylko dwie czekolady albo kupić czekoladę łaciatą.



Udanych wypieków :) 

Etykiety: bezy, ciasto, czekolada, kostka alpejska, krówka 4 komentarze

Kawałek Hiszpanii

12:36 | Publish by Mara

Daniem na dziś będzie pizza. Z ręką na sercu przyznaję - robię ją dopiero od dwóch lat. Zawsze uważałam, że to zbyt duża filozofia i nigdy się tego nie podejmowałam. Ale dziś myślę, że to naprawdę dość prosta sprawa. I gdy mam dwie opcje do wyboru: zamówić lub zrobić samemu - wolę opcję drugą. Wtedy nie wkurzam się, że ktoś przywozi mi niedopilnowaną, spaloną pizzę lub mokrą i oklapłą, z głupiego powodu - ktoś wymyślił sobie, że pod pizzę wkłada się folię aluminiową (naprawdę muszę kiedyś odnaleźć tego "dziada" w Złotowie). Często też pizza przychodzi niedoprawiona, mdła. Nawet jeśli chodzi o czas, to korzystnie jest własnoręcznie zrobić pizzę - robi się ją ok. 20 minut i piecze się ją ok. 25 minut, a czas czekania na zamówioną pizzę wynosi średnio 40-60 minut. Fajne jest to, że gdy robisz pizzę, możesz sam decydować: ile i jakie składniki dodasz, czym przyprawisz, co ze sobą połączysz i jak bardzo chcesz mieć przypieczoną pizzę.

Żeby poczuć smak Hiszpanii, biegnij do sklepu i kup:
- 400 g mąki
- 30 g drożdży
- 250 ml wody
- łyżeczka cukru
- 2 łyżki oliwy (ewentualnie oleju)
- sól, pieprz, bazylia, oregano, pieprz ziołowy
- żółty ser, najlepiej Gouda
- 1 duża cebula, najlepiej czerwona
- 1 opakowanie czy słoiczek wypestkowanych zielonych oliwek
- kiełbasa Chorizo w plasterkach
- puszka kukurydzy
- sos pomidorowy w kartoniku lub ketchup ziołowy do pizzy
- 4 ząbki czosnku
- 1 jogurt naturalny
- ok. 3 łyżki majonezu
Chorizo – to najbardziej znana kiełbasa hiszpańska robiona z wieprzowiny. Ma charakterystyczny ostry, paprykowy smak.

1. Do 250 ml ciepłej wody dodajemy drożdże oraz łyżeczkę cukru. Mieszamy dokładnie i odstawiamy.
2. Do dużej miski wsypujemy mąkę, dolewamy nasz rozczyn oraz 2 łyżki oliwy i łyżeczkę soli. Zagniatamy ciasto. Jeśli będzie się za mocno kleić, posypujemy je trochę mąką i znów ugniatamy.
3. Wsadzamy je do miski, przykrywamy czystą ścierką.
4. Kroimy cebulę na pióra. Otwieramy wszystkie opakowania z produktami, które będziemy kłaść na pizzę.
5. Smarujemy blachę tłuszczem do pieczenia. Kładziemy na nią kulę ciasta i rękoma rozprowadzamy je równomiernie na blaszce (można też prędzej je rozwałkować i przenieść rozwałkowane ciasto na blaszkę).
6. Ciasto smarujemy obficie sosem pomidorowym (opcja I: smarujemy ketchupem i oprószamy pieprzem, solą i ziołami, opcja II: wykonujemy sos własnoręcznie z pomidorów lub opcja III: kupujemy gotowy sos do pizzy - kupiłam ostatnio takie cudeńko w kartoniku w NETTO, za ok. 3 zł i był rewelacyjny).
7. Na pizzy kładziemy plasterki sera, na ser - plasterki kiełbasy Chorizo. Posypujemy cebulą, kukurydzą. Na koniec rzucamy "gdzieniegdzie" oliwki. Na wierzchu pizzy rozkładamy listki bazylii, oprószamy solą, pieprzem, pieprzem ziołowym i oregano. 
8. Tak przygotowaną pizzę wkładamy do nagrzanego piekarnika na ok. 180 C z termoobiegiem. Pieczemy ją ok. 25 minut. Jednak warto posłużyć się naszym wyczuciem, bo czasem trzeba wyjąć pizzę trochę prędzej, a czasem warto potrzymać ją trochę dłużej.
9. Punkt ten jest nieobowiązkowy (tylko dla lubiących sos czosnkowy): a więc do naczynia wlewamy cały jogurt naturalny, wyciskamy 3,4 ząbki czosnku, dodajemy pieprzu, soli i zagęszczamy majonezem (ok.3 łyżki), mieszamy dokładnie.

Przed wsadzeniem do piekarnika..


 
..I po wyciągnięciu :)

Etykiety: chorizo, pizza 1 komentarze

"Niosę ci jeżyn kosz. Na pociechę - jedz!"

09:43 | Publish by Mara

To chyba debiut na tym blogu jeśli chodzi o kategorię deserową. Często zamiast ciast, goście w naszym domu dostają deser w pucharku. Najczęściej robimy je z mamą zupełnie spontanicznie, z tego co mamy w lodówce lub na ogródku. Jednym z takich przysmaków jest sałatka owocowa. Jest to naprawdę pyszny deser. Nie znam nikogo, komu by on nie smakował.  Fajna alternatywa dla zagniatania, ubijania, miksowania i doglądania czy coś nam się nie przypiecze lub nie dopiecze. Jedno jest pewne: to musi się udać ;)

Potrzebujemy:
- 5 bananów
- puszka z brzoskwiniami
- 2 garście rodzynek
- 3-4 łyżki miodu
- 200 ml jogurtu naturalnego
- ok. 100 ml whisky
 - inne owoce (W tej wersji użyłam malin i jeżyn z naszego ogródka. Zimą, gdy nie mamy takich owoców - używamy suszonych śliwek. Można także dodać gruszkę, ananas z puszki lub świeży, winogrona.

 

1. Kroimy owoce np. brzoskwinię, ananas, gruszkę, winogrona na większe kawałki . Mniejsze owoce wrzucamy do sałatki w całości (np. maliny, jeżyny, poziomki). 
2. Dorzucamy rodzynki i/lub suszone śliwki.
3. Owoce zalewamy whisky. Mieszamy.
4. Następnie robimy sos z jogurtu naturalnego i miodu. Dodajemy stopniowo miód do jogurtu i mieszadełkiem mieszamy, aż uzyskamy jednolitą masę, bez grudek. Wlewamy powstały sos do sałatki.
5. Delikatnie mieszamy no i gotowe :)

Etykiety: deser owocowy, owoce, sałatka owocowa 0 komentarze

Zupa krem z podgrzybków

12:57 | Publish by Mara

No i mamy jesień. Nie ma czasu na nudę - ciągle coś się dzieje. Urodzaj w ogrodzie, urodzaj w sadzie. 3 naleweczki zrobione - z wiśni, jeżyn oraz malin. A ponieważ nie wiedzieliśmy już co robić z winogronami, to postanowiliśmy zrobić pierwszy raz domowe wino. Zerwaliśmy 20 kg winogron i podeszliśmy do tego z istnym profesjonalizmem. Godziny spędzone na Google, choć co prawda naruszyliśmy pewne reguły np. deptanie stopami zastąpiliśmy dukaniem za pomocą dukaczki do ziemniaków. Zalaliśmy wodą z cukrem i czekamy co z tego będzie. Oby nie wybuchło :) Za nami także pierwsze jesienne grzybobranie. W zeszłym tygodniu pojechałam z tatą tylko na mały rekonesans do lasu, sprawdzić czy w ogóle są grzyby, a wróciliśmy z dwoma wielkimi wiadrami podgrzybków. Zbieranie jest fajne ale najgorsze jest potem czyszczenie, krojenie, suszenie.. Roboty dużo ale, gdy zje się taki krem z podgrzybków, który zaraz wam pokażę - to naprawdę warto się najpierw trochę pomęczyć ;) Suszone grzyby królują u nas cały rok - dodajemy je do sosów, do krokietów czy pierogów z kapustą. Wczoraj postanowiłam wykorzystać nasze zbiory w nieco inny sposób. I tak powstał krem z suszonych podgrzybków. Coś pysznego - zniknęło dosłownie w 10 minut. Celowo posmakowałam zupę dopiero, gdy zmiksowałam ją blenderem. Byłam strasznie ciekawa co z tego wyjdzie. I nie ukrywam: smak mnie olśnił. Musicie koniecznie wypróbować!

Żeby ugotować taki krem z podgrzybków, potrzebujemy:
- 2 szklanki suszonych grzybów
- 500 g pieczarek
- 2 duże cebule
- 3-4 ząbki czosnku
- natka pietruszki
- ok. 250-300 ml śmietanki do zup 18% (do zup i sosów np. z Mlekovity w kartoniku)
- pieprz, sól, pieprz ziołowy, liść laurowy, ziele angielskie
- 4 kostki rosołowe
- olej


1. Wsypujemy suszone grzyby do głębokiego naczynia i zalewamy je gorącą wodą. (Uwaga! Nie zalewać wrzątkiem - grzyby wtedy stwardnieją). Nie żałujemy wody bo będzie nam ona potrzebna do zupy. Musimy je zalać ok. 0,7-1 l wody. Grzyby powinny rozmaczać się ok. 30 minut.
2. Pieczarki obieramy, każdą kroimy na 2 części. Kroimy cebulę w kostkę. Jak zwykle nie za drobno (nie ma co się przemęczać i tak blender się z tym pięknie rozprawi).
3.  Rozgrzewamy olej na patelni i wrzucić pieczarki z cebulą. Wyciskamy czosnek. Smażymy ok. 10 minut, mieszając co jakiś czas.
4. Wlewamy do dużego garnka wodę (ok. 1,5 l). Dodajemy do niej kostki rosołowe, 3-4 ziarenka ziela angielskiego i 3 liście laurowe. Czekamy, aż się zagotuje.
5. Podsmażone pieczarki i cebulę wsypujemy do gotującego się bulionu. Dodajemy do niego także nasze rozmoczone prędzej grzyby oraz ok. 0,5 l wody, w której moczyliśmy grzyby.Gotujemy przez ok. 20 minut i zdejmujemy z gazu, by trochę ostygła.
6. Blenderujemy dokładnie. Jednak zanim to zrobimy, należy wyłowić ziele angielskie i liście laurowe. (Raz przez przypadek zblenderowałam w zupie 4 ziarnka ziela angielskiego. Nawet amatorzy ostrych dań wymiękli!).
7. Dodajemy śmietankę i mieszamy. I w zależności jaką gęstość chcemy uzyskać - możemy rozrzedzić krem dodając pozostałą wodę od moczenia grzybów lub nie dodawać już nic. Im więcej dodamy tego wywaru z grzybów, tym zupa będzie miała bardziej intensywny smak grzybów.
8. Doprawiamy: solą, pieprzem, pieprzem ziołowym.
9. Podajemy, posypując natką pietruszki.


Enjoy the happy life :)

Etykiety: babeczki, banan, biała czekolada, krem z grzybów, muffinki, muffiny bananowe, podgrzybki, zupa krem 1 komentarze

Adieu Frankfurt!

14:49 | Publish by Mara

Hej. Piszę do was po raz ostatni z Frankfurtu nad Odrą. Muszę przyznać, że to miasteczko ma naprawdę swój niepowtarzalny urok. Jest z jednej strony przytulne i w dzień bardzo spokojne, a z drugiej strony nowoczesne, wieczorami dość gwarne. Bardzo lubiłam idąc do pracy, obserwować nocne życie Niemców. Ludzie tutaj nie ważne, czy środa czy sobota - zbierają się ok. godziny 18 i siedzą na zewnątrz restauracji lub w ogródkach piwnych sącząc piwo, śmiejąc się i jedząc do nocy. Jest tutaj taka mała knajpka, która w menu ma tylko praktycznie same makarony w przeróżnych kombinacjach. Codziennie ją mijam, a zapachy kuszą. Swoją drogą kiedyś jadłam tam tagliatelle z brokułem w sosie z sera pleśniowego - było boskie. Dlatego znów zachciało mi się poeksperymentować w kuchni i stworzyć jakąś kombinację z makaronem (wiem, wiem, dużo tu makaronu. Niedługo się poprawię - obiecuję!). Poczęstowałam nią koleżankę z lekką obawą pt. "czy to jest w ogóle smaczne oprócz tego, że jadalne?". Jednak bardzo jej smakowało i była pozytywnie zaskoczona. Stąd pewność, że ten smak może przypaść do gustu nie tylko mi, ale i innym osobom, które lubią rybę.

Do przygotowania tego dania potrzebujemy:
- 3 pomidory
- zielone oliwki (bez pestek)
- 1 dużą cebulę
-  łosoś w sosie własnym w puszce (200 g)
- ok. 250 g makaronu świderki
- pieprz, sól, zioła prowansalskie, bazylia, czosnek
- łyżka lub dwie oleju

- opcjonalnie: ser (ja użyłam serka śmietanowego w plastrach z ziołami (kupuję go w Biedronce) - jednak nie sprawdził się w tej roli za bardzo. Położyłam go na wierzch ale nie roztopił się i trochę wysechł. Ale gdy widelcem wymieszałam go z makaronem fajnie smakował. Dlatego na drugi raz spróbuję wkruszyć trochę sera typu Feta lub Lazur.)

...w trakcie przygotowań

1. Gotujemy makaron al dente. Po odcedzeniu wrzucamy go do naczynia żaroodpornego. 
2. Kroimy pomidory na małe kawałki.
3. Kroimy cebulę w kostkę i smażymy.
4. Odsączamy sos własny z puszki, by pozostał sam łosoś. To samo robimy z oliwkami.
5.  Łączymy wszystkie składniki z makaronem tj. cebulę, pomidor, łosoś i oliwki. 
6. Doprawiamy. Dajemy sporo pieprzu i ziół, soli nie tak dużo bo łosoś jest już bardzo słony.
7. Na wierzch kładziemy ser, jaki nam się tylko zamarzy. Możemy również polać zapiekankę słodką śmietanką. I zapiekamy ją - 200 C, na ok. 15 minut tak by, była ciepła i roztopił się ser.

 
...jeszcze tylko przyprawić


 ...położyć ser i gotowe - możemy włożyć ją do piekarnika.

Porcja dla 3,4 osób.
Czas przygotowania: błyskawiczny.

Etykiety: łosoś, makaron, oliwki, zapiekanka 1 komentarze

Sałatka na letni dzień

07:58 | Publish by Mara

Dawno nie pisałam a to dlatego, że moja głowa ostatnio była zajęta tylko nauką. Egzamin zdany, więc było co świętować. Przyjechał M. i spędziliśmy całe popołudnie na balkonie. Pogoda sprzyja, więc próbuję nacieszyć się jeszcze końcówką wakacji. Lubię wchłaniać każdy promień słońca i łapać energię bo wiem, że jeszcze chwila i zaczną się kurtki, botki, szaliki a dalej czapki, rękawiczki.. Na samą myśl mi zimno! Dlatego notka poświęcona będzie sałatce, która jest lekka, prosta do wykonania i kojarzy mi się z piknikiem. Może nam posłużyć jako dodatek, gdy robimy grilla lub jako lekki obiad czy kolacja podana z kromką chleba. Jak przyjdą mrozy, to wrócę do niej i popatrzę z utęsknieniem :)

Udajemy się do sklepu, by kupić:
- ok. 10-12 sztuk pieczarek jeśli są na wagę lub małe opakowanie pieczarek
- 100-120 g suszonych pomidorów (kupiłam je na wagę w markecie, ale są także dostępne w słoikach np. w zalewie czosnkowej)
- 1 duży ogórek
- ser typu Feta lub ser kozi (ja używam zawsze z firmy Mlekovita, waga: 270g)
- 1 główka sałaty lodowej
- 1 sos sałatkowy (ja bardzo lubię sosy z firmy Knorr, do sałatki dodałam "koperkowo-ziołowy" ale pasować będą także inne np. : "grecki", "włoski" lub "francuski: vinaigrette")
- 2 łyżki oleju lub oliwy
- 2 łyżki wody przegotowanej
- ząbek czosnku
- pieprz, sól i przyprawy takie jak: zioła prowansalskie, bazylia, oregano




No i bierzemy się do roboty:
1. Jak zwykle wszystkie warzywa oraz pieczarki myjemy. 
2. Rwiemy sałatę lodową rękoma. Pomidory suszone kroimy w paseczki. Pieczarki obieramy i kroimy w plastry (nie za cienkie żeby nie połamały się podczas mieszania sałatki). Ogórka nie obieramy, tylko umytego od razu kroimy w plastry (nie za cienkie, nie za grube).
3. Kroimy ser Feta w kosteczkę. Fajnym trikiem, którego nauczyłam się, pracując kiedyś w pizzerii, jest nalanie do szklanki gorącej wody i moczenie w niej noża co jakiś czas. Jest to znaczne ułatwienie - do noża nie lepi się ser, a kostki sera są równe.
4. Mieszamy sałatę, pomidory, ogórek, pieczarki i ser typu Feta w misce. Rozrabiamy w szklance sos sałatkowy z olejem i wodą i wlewamy go do sałatki. Na koniec przyprawiamy solą, pieprzem i ziołami i delikatnie mieszamy. 
5. Warto zostawić kilka kostek Fety i położyć je na końcu na wierzch sałatki i posypać bazylią. Nadaje estetycznego wyglądu :)



Sałatkę podałam z ciemnym chlebem słonecznikowym, posmarowanym masłem.


...a do picia w kubkach mamy krem z brokułów (przepis już znacie).

Etykiety: pieczarki, sałatka, ser feta, suszone pomidory 1 komentarze

"Podwędzony" kurczak

07:53 | Publish by Mara

Makaronowego szaleństwa ciąg dalszy. Pewnego razu robię sos pomidorowy podczas, gdy w garnku gotuje się już makaron (przepis z mojej pierwszej notki na blogu: Aromatyczny sos pomidorowy). Obiad miał być zrobiony ekspresowo. Był upalny dzień i nie miałam ochoty siedzieć w gorącej kuchni dłużej niż to konieczne. Do kuchni wparował mój brat, który święcie się oburzył, że znów obiad bez mięsa. Niestety muszę przyznać, że chyba w poprzednim wcieleniu byłam wegetarianką. Mięso jest dla mnie tylko dodatkiem do potraw, nigdy składnikiem głównym i niezbędnym. Na sygnał: "mięso musi być", posłusznie otworzyłam lodówkę i pierwsze, co mi przyszło do głowy to myśl, że mogłabym użyć wędzonego kurczaka, który leżał sobie na półce i czekał na jakąś okazję.

A więc do dzieła:
- makaron Farfalle
- 3,4 pomidory
-świeża bazylia
- 3 duże ząbki czosnku
- 2 cebule
-olej
- łyżka masła
- ok. 150 ml śmietanki 36%
- 3/4 puszki kukurydzy
- dwa wędzone udźce kurczaka (są pakowane w hermetyczne opakowania, można je dostać w marketach np. Biedronce, Lidlu, plusem jest ich atrakcyjna cena)
- żółty ser np. Gouda
- sól
- pieprz
- zioła prowansalskie 
- opcjonalnie sos sojowy


Wskazówki dodatkowe:
- tym daniem nakarmisz około 5 głodomorów
- jeśli nie masz naczynia żaroodpornego, można skorzystać z blachy do pieczenia ciast
- do przyrządzenia tego dania warto skorzystać z dwóch patelni


1. Robimy sos wg przepisu z tej oto notki: Aromatyczny sos pomidorowy
2. Udka kurczaka obdzieramy z mięsa. Można to zrobić rękoma zgodnie ze starą zasadą: "kury bierzemy w pazury". Ale jeśli ktoś nie chce tego robić to można pomóc sobie, krojąc kurczaka nożem. Mięso dzielimy na kawałki (uwaga! nie rozdrabniać za mocno).
3. W międzyczasie gotujemy całą paczkę makaronu.
4. Jedną cebulę kroimy w kosteczkę. Smażymy ją na patelni. Gdy już się trochę zarumieni, na patelnię dorzucamy kawałki kurczaka. Doprawiamy pieprzem, możemy dodać trochę sosu sojowego jeśli mamy go akurat pod ręką. Smażymy kilka minut.
5. Do naczynia żaroodpornego wrzucamy to, co wcześniej przygotowaliśmy: makaron, kurczak z cebulą oraz wrzucamy ok. 3/4 puszki kukurydzy lub nawet całą, jeśli ktoś bardzo lubi. Wylewamy na to sos pomidorowy. Dosypujemy pieprzu, soli, ziół prowansalskich do smaku. Następnie mieszamy wszystko delikatnie dużą drewnianą łyżką. 
6. Na wierzch ścieramy żółty ser. Opcja dla leni lub posiadaczek długich paznokci - kupujemy ser w plastrach i układamy plastry sera na powierzchni całej zapiekanki :)
7. Et voila.. Wsadzamy do piekarnika i pieczemy ok. 15-20 minut na termoobiegu w temp. 200 C.

Szczególne podziękowania dla brata za wykonanie zdjęć no i za to, że jest mięsożercą. Bez tego, to danie nie byłoby takie, jakie jest ;)

0 komentarze

Oswajanie z brokułem część II

02:46 | Publish by Mara

Dawno nie pisałam ani nie zaglądałam tutaj. Sesja nie sprzyja gotowaniu. Student siedzi w książkach a jedyne na co ma czas to zrobić sobie kanapkę, w porywach rozmrozić żelazne zapasy i zjeść w pośpiechu. Ale teraz mamy wakacje.. W moim ogródku warzywa aż się proszą o zerwanie i ugotowanie z nich czegoś pożywnego, zdrowego ale i rozpływającego się w ustach. A jeśli mowa o rozpływaniu w ustach, to nasuwa mi się jako pierwszy krem z brokułów.

Uwielbiam świadomość, że gotuję z warzyw, które nie mają w sobie ani grama nawozów, podłej chemii. Smak takich warzyw jest nie do zastąpienia kupnymi warzywami w hipermarkecie. Kolejną nieodłączną ich zaletą jest zapach. One naprawdę pachną! Szkoda tylko, że nie hoduję brokuła. Może kiedyś? Tymczasem jeśli nie macie ogródka, lub tak miłej babci/cioci, która dałaby wam natkę pietruszki/cebulę/czosnek/bazylię ze swojej działki, polecam poświęcić chwilę, by wybrać się na rynek i zaopatrzyć się w świeże warzywa. Naprawdę warto ;)

Do przyrządzenia kremu z brokuł potrzebujemy:

- 1 duży brokuł
- 1 duża cebula
- 2 ząbki czosnku
- 3 kostki rosołowe lub prawdziwy bulion warzywny
- ziele angielskie, liść laurowy
- sól i pieprz
- 200 ml rzadkiej śmietanki 30%
- pestki dyni i słonecznik
- 2 łyżki masła/oleju
- 1,5 l wody
- opcjonalnie: twardy żółty ser  np. Edamski, pietruszka, bazylia



1. Kroimy cebulę w kostkę/ w piórka (nie trzeba robić tego starannie, potem i tak to będzie zmiksowane)  i smażymy ją na maśle. W międzyczasie w garnku gotujemy bulion z kostek rosołowych (lub z włoszczyzny).
2. Myjemy brokuł, rozdzielamy na różyczki, korzeń kroimy na kilka części.
3. Na patelnię ze smażącą się cebulką dorzucamy cały brokuł. Podsmażamy go ok. 5 min, obracając go co jakiś czas. Następnie wrzucamy brokuł i cebulę do garnka z wrzącym bulionem. Wyciskamy jeszcze do bulionu ząbki czosnku, możemy dodać także ziele angielskie, 2-3 liście laurowe, świeżą pietruszkę lub bazylię i gotujemy tak długo, aż brokuł zmięknie.
4. Zostawiamy do ostygnięcia na kilka minut, następnie miksujemy blenderem na jednolity krem. Na koniec dolewamy śmietankę i gotujemy jeszcze przez kilka minut. Dodajemy pieprz i sól do smaku.
5. Na patelni prażymy na maśle słonecznik i pestki dyni ze szczyptą soli, ciągle mieszając.
6. Zupę nalewamy do miseczek, posypując na wierzch słonecznikiem i pestkami dyni. Dla seromaniaków polecam zetrzeć na tarce prosto do zupy trochę żółtego sera. Momentalnie się rozpływa i pasuje idealnie :)

Jeśli ktoś lubi krem tak gęsty, że łyżka staje to warto przyrządzić zupę z dwóch brokułów. Jeżeli planujemy poczęstować zupą większą ilość osób to wystarczy ugotować więcej bulionu, wykorzystać dwa duże brokuły a nie jeden. Wtedy potrzebne nam będzie więcej przypraw, by zupa była tak samo intensywna w smaku. Musimy uprażyć także większą ilość pestek dyni i ziaren słonecznika. Ilość śmietanki pozostaje bez zmian.

 Zupa jest bardzo sycąca. Jeden duży talerz zaspokaja nawet największy apetyt. Jednak fajnym dodatkiem do zupy będzie bagietka (na gorąco z masełkiem czosnkowym lub na zimno posmarowana masłem).


Smacznego!


Etykiety: krem z brokułów, zupa brokułowa 1 komentarze

Zielona niespodzianka

11:56 | Publish by Mara

Jak oswoić faceta z warzywami? A, no przemycać je do zapiekanek. Tym razem padło na brokuł. Zielone warzywo, którego już samo wrzucenie do koszyka z zakupami spotkało się ze wzdrygnięciem mężczyzny. Swoją drogą, ciągle mnie to zastanawia skąd u większości facetów niechęć do jedzenia warzyw? Skąd podejście "nie lubię" mimo, że nigdy nie próbowali lub próbowali je dawno, dawno temu? A gdzie ich skłonność do ryzykownych zachowań?

Całe szczęście, że głód potrafi zrobić swoje i dzięki temu mój mężczyzna skusił się, by podjąć to wyzwanie. Efekt? "Te brokuły to nawet dobre są" - te słowa wypowiedziane z ust mężczyzny to jak prawdziwy komplement. ;)

To danie przyrządzimy za pomocą następujących składników:

- jeden brokuł
- dwie garści łuskanych ziaren słonecznika
- makaron Penne (ewentualnie inny, np. Farfalle, świderki)
- 2 ząbki czosnku
- trochę oleju
-  mięso mielone
- śmietanka słodka np 12% (Łaciatka) lub 30% do zup i sosów
- 100 g sera niebieskiego np. Lazur
- pieprz
- sól
- gałka muszkatałowa
- zioła do przyprawienia mięsa mielonego
- oregano i bazylia


1. Myjemy brokuł, rozdzielamy nożem różyczki (te większe dzielimy na mniejsze) i gotujemy je w garnku w osolonej wodzie przez ok. 5-8 minut tak, żeby zrobiły się miękkie (ale nie mogą być za miękkie by się później nie rozpadły).
2. W tym czasie w drugim garnku nastawiamy wodę i gotujemy nasz makaron.
3. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy mięso mielone. Przyprawiamy je solą, pieprzem, ziołami a także wyciskamy do niego dwa ząbki czosnku. Chwilę dusimy i odstawiamy do wystygnięcia.
4. Następnie na osobnej patelni prażymy na rozgrzanym oleju ziarna słonecznika kilka minut tak, by były zarumienione. Trzeba uważać i mieszać je, by nie przypaliły się. Słonecznik traktujemy dużą szczyptą soli.
5. Do miski wlewamy śmietankę, dodajemy pokruszony ser blue, dodajemy trochę pieprzu/soli do smaku oraz gałki muszkatałowej. Po dodaniu sera do śmietanki, można podusić go jeszcze widelcem.
5. Na blaszkę wysmarowaną tłuszczem lub do naczynia żaroodpornego, wsypujemy ugotowany makaron, różyczki brokuła, słonecznik oraz mięso mielone. Starannie mieszamy. Dodajemy pieprz, oregano oraz bazylię. Na wierzch polewamy zapiekankę śmietanką z Lazurem. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok. 180 stopni i zapiekamy ok. 10-15 minut aż rozpuści się ser.

Do takich zapiekanek polecam małe naczynka żaroodporne, w których możemy przygotować po jednej porcji dla każdej osoby. Wyglądają bardzo efektownie:


Celowo nie podałam ilości makaronu oraz mięsa. Rzecz gustu oraz kwestia dla ilu osób ma być to danie. Ja użyłam pół paczki makaronu i starczyło na dwie bardzo duże porcje. Kwestia sera to także rzecz gustu - jeśli ktoś nie lubi intensywnych serów pleśniowych, polecam użyć sprawdzony żółty ser.

Smacznego życzę zarówno mężczyznom jak i kobietom!



0 komentarze

Makaron z aromatycznym sosem pomidorowym

05:49 | Publish by Mara

Kochani nie macie tak czasem ochoty wejść do kuchni i zrobić jakieś danie spontanicznie, nie analizując, nie odmierzając składników? Tu coś skubnąć, tu wlać, tu dosypać. Poczucie zupełnej swobody i braku ograniczeń - to lubię najbardziej. Oczywiście, fajnie jeśli lodówka nie jest zupełnie pusta i masz jakieś perspektywy stworzenia czegoś z tego przysłowiowego "niczego". Moją wczorajszą inspiracją była namiastka lata, upał na dworze i niechęć do jedzenia ciężkich, tłustych potraw. 
3 słowa-klucze: aromat, lekkość, lato.

Do przyrządzenia tego dania użyłam:
- 3 duże pomidory
- garść listków świeżej bazylii + gałązki bazylii do przyozdobienia
- 3 duże ząbki czosnku
- 1 cebula
- ok. 2 łyżki oliwy
- łyżka masła
- ok. 150 ml śmietanki 36%
- makaron np. wstążki
- pieprz
- sól


1. Na patelnię wlałam oliwę. Posiekałam cebulę w kostkę i wrzuciłam ją na rozgrzaną patelnię z oliwą. Następnie wycisnęłam 3 ząbki czosnku.
2. Po ok. 5 minutach wrzuciłam pomidory pokrojone w kawałki. Nie mogą być za drobne ale też nie za duże. Dodałam także trochę masła na patelnię. Pomidory z cebulką i czosnkiem dusiłam przez ok. 15 minut.
3. Dodałam garść listków świeżej bazylii.
4. Na koniec dolałam śmietanę oraz doprawiłam solą i pieprzem.
5. Jeśli jest za gęste możemy dolać trochę wody lub jeśli komuś nie wyszłoby tak gęste jak lubi, może dolać jeszcze śmietanki.
6. W międzyczasie ugotowałam makaron typu wstążki.
7. Podałam w głębokim talerzu. Na wierzchu położyłam gałązkę bazylii co, by zadbać o uciechę dla oka :)

Danie może się wydawać nazbyt proste, ale odpowiednie doprawienie i dobranie proporcji śmietany pozwala uzyskać niesamowicie aromatyczny sos, który rozpływa się w ustach. Z powodzeniem dałoby się zjeść łyżką bez żadnego makaronu. W taki gorący dzień, danie to jest idealne :)
Smacznego!

0 komentarze
« Nowsze posty
Subskrybuj: Komentarze (Atom)

Warto zajrzeć

  • Zespół Aspergera
    Dorosły i daleko
  • Szulinkowo
    Kartofle, pyry, ziemniaki i grule.
  • MAFFASHION
    mix inspirations 25/05/15
  • Ania w kinie
    Dlaczego Wataha nie daje rady

Menu

  • ►  2013 (8)
    • ►  października (1)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  lutego (3)
  • ▼  2012 (13)
    • ▼  grudnia (1)
      • Bananowe babeczki
    • ►  listopada (3)
      • Wyróżnienie
      • Danie cebulowe
      • "Raj Iwony"
    • ►  października (1)
      • Kawałek Hiszpanii
    • ►  września (4)
      • "Niosę ci jeżyn kosz. Na pociechę - jedz!"
      • Zupa krem z podgrzybków
      • Adieu Frankfurt!
      • Sałatka na letni dzień
    • ►  sierpnia (2)
      • "Podwędzony" kurczak
      • Oswajanie z brokułem część II
    • ►  maja (1)
      • Zielona niespodzianka
    • ►  kwietnia (1)
      • Makaron z aromatycznym sosem pomidorowym

Blog odwiedziło

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Copyright (c) 2010 kulinarne czary Mary. Design by Template Lite
Download Blogger Templates And Directory Submission.